18 marca 2012

1


  W gazetach wydawanych przez redakcje czarodziejów, ukazywały się artykuły, mówiące o ucieczce śmierciożerców  z Azkabanu. Wiadomość ta wstrząsnęła wszystkimi czarodziejskimi miasteczkami,  jednakże, jak obiecano sobie po wojnie, wszelkie magiczne istoty wróciły do codziennego życia, starając się zachować pozorny spokój.
   Syriusz siedział przy stole, wzrokiem lustrując krzątającą się po kuchni Molly.  Obok przy stole siedzieli Lupin i Artur, przeglądając poranną prasę.
- Remusie? – mruknął Syriusz.- Mógłbyś skupić się na czymś innym? Od samego rana jesteś naburmuszony, na dodatek uwierzyłeś w te bzdury, które piszą.
- Syriuszu – odrzekł Remus.- Ja przynajmniej zainteresowałem się tym, co piszą. Uważam, że to sprawa istotna.
- Tele – morele – fuknął.- Tak jak dawniej. Niby kto mógł ich stamtąd wydostać, jeśli wszyscy trafili do więzienia? Lucjusz? Przecież on przeszedł na naszą stronę.
- Syriuszu, staram się być ostrożny. Spytam się Kingsleya, czy wie już o tym.
   Remus chcąc uniknąć zbliżającej się kłótni, wstał gwałtownie , szybkim krokiem udał się w stronę kominka, w którym zniknął.
- Ach, ten przeklęty Remus.
- Syriuszu, nie bądź złośliwy – pani Weasley uśmiechnęła się ciepło.- Zjesz i poprawi ci się humor. Potem wracamy do Nory.
- To jest przynajmniej coś, na czym można skupić swoją poranną uwagę. – rzucił sarkastycznie i zajął się pochłanianiem pasztecików.



Oznajmiam, że post jest pierwszy i dlatego krótki.. Nie chciałam na początek dodawać zbyt rozległego. Przyjemnego czytania! ;) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz