W gazetach wydawanych przez redakcje czarodziejów, ukazywały
się artykuły, mówiące o ucieczce śmierciożerców z Azkabanu. Wiadomość ta wstrząsnęła
wszystkimi czarodziejskimi miasteczkami, jednakże, jak obiecano sobie po wojnie, wszelkie
magiczne istoty wróciły do codziennego życia, starając się zachować pozorny
spokój.
Syriusz
siedział przy stole, wzrokiem lustrując krzątającą się po kuchni Molly. Obok przy stole siedzieli Lupin i Artur,
przeglądając poranną prasę.
- Remusie? – mruknął Syriusz.- Mógłbyś skupić się na czymś
innym? Od samego rana jesteś naburmuszony, na dodatek uwierzyłeś w te bzdury,
które piszą.
- Syriuszu – odrzekł Remus.- Ja przynajmniej zainteresowałem
się tym, co piszą. Uważam, że to
sprawa istotna.
- Tele – morele – fuknął.- Tak jak dawniej. Niby kto mógł
ich stamtąd wydostać, jeśli wszyscy trafili
do więzienia? Lucjusz? Przecież on przeszedł na naszą stronę.
- Syriuszu, staram się być ostrożny. Spytam się Kingsleya,
czy wie już o tym.
Remus chcąc
uniknąć zbliżającej się kłótni, wstał gwałtownie , szybkim krokiem udał się w
stronę kominka, w którym zniknął.
- Ach, ten przeklęty Remus.
- Syriuszu, nie bądź złośliwy – pani Weasley uśmiechnęła się
ciepło.- Zjesz i poprawi ci się humor. Potem wracamy do Nory.
- To jest przynajmniej coś, na czym można skupić swoją
poranną uwagę. – rzucił sarkastycznie i zajął się pochłanianiem pasztecików.
Oznajmiam, że post jest pierwszy i dlatego krótki.. Nie chciałam na początek dodawać zbyt rozległego. Przyjemnego czytania! ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz